Film „Bohemian Rhapsody” polską premierę miał na początku listopada ubiegłego roku. Przyznaję, że żaden obraz od dawna nie wywarł na mnie tak ogromnego wrażenia, a w końcowych scenach wzruszył niemal do łez.

5 nominacji do Oscara, w tym 4 wygrane oraz 2 Złote Globy – te nagrody tylko potwierdzają kunszt „Bohemian Rhapsody”. Można zastanawiać się, czy za sukces filmu odpowiada magia legendy Freddiego Mercury’ego i zespołu Queen, czy osób odpowiedzialnych za produkcję. Zagorzali fani brytyjskiego kwartetu kierują zarzuty w stronę twórców filmu odnośnie sposobu przedstawienia muzyków i wytykają liczne błędy, odwołując się do historii bandu. Moim zdaniem należą się jednak wielkie brawa dla reżysera Bryana Singera za podjęcie wyzwania i zmierzenie się z legendą. I ogromne chapeau bas dla Ramiego Maleka, który perfekcyjnie wcielił się w postać „Królowej”, za co jak najbardziej słusznie został nagrodzony Oscarem i Złotym Globem.

Osobiście jestem zafascynowany ekranizacją historii Queen oraz przedstawieniem Freddiego Mercury’ego pod wieloma aspektami, przede wszystkim jako wielkiego artysty, bo takim bezapelacyjnie był. Oczarowały mnie także filmowe stylizacje muzyka. Od tych z lat 70. wyszukanych marynarek ze skrzydłami nietoperza, dzwony, bluzy i sneakersy retro, po lata 80, kiedy to nosząc dopasowane dżinsy, koszulki, skórzane kurtki i charakterystyczny dla siebie wąs, był sarkastycznie porównywalny do Village People. Dla mnie mimo wszystko rewelacyjny look.

Patrząc na swoją szafę, nie mam co się porównywać z piosenkarzem. Z pewnością nie jestem na tyle odważny pod kątem mody, ale chętnie będę czerpać inspiracje od Freddiego Mercury’ego, zachwycając się przy tym twórczością Queen.

fot. Marcin Gajowniczek

zegarek – Bergstern / bransoleta – Aztorin / obrączka – Aztorin

kurtka – Vintage / koszulka – Medicine / spodnie – Wrangler / buty – Converse / okulary przeciwsłoneczne – Born86