Cudowne dźwięki „Born To Be Wild” po raz pierwszy usłyszałem jakieś 20 lat temu podczas jednego z rockowych koncertów w moim rodzinnym miasteczku. Wówczas byłem przekonany, że zespół, który widzę na scenie, jest autorem tego utworu, co zaimponowało mi niesamowicie. Prawda była jednak inna.

W tamtych czasach nie było tak łatwego dostępu do Internetu jak dzisiaj. Jednak udało mi się w miarę sprawnie dowiedzieć, że piosenka pochodzi z repertuaru Steppenwolf i powstała w 1967 roku, a radzyński kwartet Stone Age People przygotował własną aranżację kultowego już wtedy kawałka. Pokochałem obie wersje. Następnie odkryłem film „Easy Rider”, w którym to Peter Fonda i Dennis Hopper z „Born To Be Wild” w tle przemierzali Amerykę.

Piosenka jak i film kojarzą mi się z latem i wakacyjną beztroską. Podróżowaniem i poszukiwaniem przygód. Dzikością. Tą w sercu, głowie i szafie. Buntem. W młodości wyrażanym u mnie właśnie poprzez ubrania, podarte dżinsy, koszulki z zespołami muzycznymi noszone na lewą stroną, przypinki na plecaku i częste zmiany fryzur. Obcięty niemal na zapałkę, postanowiłem zapuścić długie włosy, nosić warkoczyki, a następnie zamienić je na irokeza.

Od jakiegoś czasu zdecydowanie spokorniałem, zarówno pod kątem ubrań jak i tego co na głowie, a z pewnością tego co w głowie. Aczkolwiek ciągle czując w sobie dzikość, mam ochotę wyruszyć w szaleńczą podróż, bo przecież „We were born, born to be wild!”

fot. Marcin Gajowniczek

zegarek – Aztorin z salonu Apart

naszyjnik – Aztorin / bransoleta 1 – Aztorin / bransoleta 2 – Aztorin /obrączka 1 – Aztorin / obrączka 2 – Aztorin / obrączka 3 – Aztorin

okulary przeciwsłoneczne – Born86

kurtka – Zara / koszula, spodnie, pasek – Levi’s / buty – Tommy Hilfiger / rękawiczki – Napo Gloves